Wielka ściema Jasnej Góry. Jak było naprawdę?

screenshot_2017-05-12-10-42-06

Jeśli nie lubisz historii- nic nie szkodzi.

Wystarczy, że wykonasz… Mission. Jak w grze.

Przeczytać. Od. Deski. Do. Deski. Plus. 3. Do. Elokwencji.

Jeśli uważasz, że ziemia jest płaska, posłanka Anna Grodzka to pełnokrwista kobieta oraz obrona Częstochowy faktycznie przypominała wykreowany przez spółkę Kordecki- Sienkiewicz cud, puknij się w czoło.


W poprzednim odcinku:

Adam Kszczot w wirze pytań. Tramp pyta: Lekkoatletycznego wicemistrza świata i mistrza Europy.


Heniuś, pisząc Potop, wzorował się wg mnie na kilku postaciach. Homerze, braciach Grimm i Mickiewiczu. Nie musisz wybałuszać oczu ze zdziwienia.

Ot podobieństwo- z chociażby autorem Polskiej Epopei Narodowej, która rozpoczyna się od słów: Litwo, Ojczyzno moja… Ha!

Kojarzysz: Redtube… znaczy- Redutę Ordona, czyż nie? Musisz wiedzieć, że główny zainteresowany- Julian Ordon dowiedział się o swoim heroiźmie kilka lat po śmierci, podczas pobytu we Lwowie. Ha! Dajesz wiarę? Żyjesz sobie w słodkiej anonimowości, aż nagle odkrywasz, że jesteś ikoną patriotyzmu z powodu swojej bezprzykładnej śmierci za Ojczyznę.

Metody Mariofila*- jak się okazuje- były podobne. Wyłuskiwał z historii zarys wydarzeń i przyozdabiał je otoczką fikcji. Biorąc pod uwagę współczesne realia- pisarz idealnie wpasował się w panujący trend. Dostarczał spragnionym wolności czytelnikom treści, na które był popyt.

* Późniejszy Noblista- Henryk Sienkiewicz- zaliczył w swoim życiu cztery poważne związki. Co ciekawe- wszystkie kobiety literata- nosiły identyczne imię: Maria.

Bez taryfy ulgowej!

Rzekomą zaciekłość mnichów należy wsadzić między greckie, a- dajmy do kolekcji- egipskie mity. W trakcie obrony klasztornego mienia* część niezłomnych bohaterów wykruszyła się, żądając natychmiastowej kapitulacji. Buntowniczy nastrój zelżał dopiero wtedy, gdy przyobiecano w zamian sowite wynagrodzenia. Ha!

* Z przodu honor. Z tyłu goła dupa. Choć- jak wiadomo- pieniądze łagodzą obyczaje.

W ten sposób mogę stworzyć mały zbiór mitów: 12 prac Heraklesa, spór między Setem i Horusem, Obrona Jasnej Góry.

screenshot_2017-05-12-10-42-30

Kwestię zaciekłości potyczek zbrojnych roztrzyga zazwyczaj ich zło konieczne, czyli liczba poległych.

Przyjrzyjmy się więc faktom:

Ubytki po stronie Reprezentacji Trzech Koron (Czyt. Sweden) wyniosły 2 tysięce dusz– w tym połowa sprzedajnych Polaków, których określę mianem XVII- wiecznej wersji zwolenników Partii Oszustów. W skrócie PO.

Żartuję!

Tyle wyniosła pełna mobilizacja pod sztandarem Karola Gustawa. Niewiele. Sienkiewicz znowu nabił mnie w butelkę. Pisał o niezliczonej armii. Heniuś, zrobiłbyś karierę w polityce, skurczybyku! W ministerstwie propagandy!

Jak było naprawdę?

Straty personalne w załodze biało- czerwonych ograniczyły się do zaledwie 4 osób. Natomiast w obozie Szwedów trup słał się gęsto. Zginęło 15 wojaków, z czego kilku wskutek eksplozji działa. W tym miejscu podejrzewam niezbyt fachową obsługę sprzętu pod wpływem alkoholu. Ha!

Przebieg całego oblężenia wyraża się więc w 19 zabitych. Coś podobnego! W takiej wojence sam wziąłbym chętnie udział. Mógłbym rozstawić pod murami leżak i popijać winko mszalne ze słomki.

Tym bardziej, że- wbrew sienkiewiczowskiej baśni- przerwy w krwawej rzezi zarządzano każdego dnia. By zaczerpnąć tchu, rozpalić grilla, wypić zimne piwko, obejrzeć dobry film i prowadzić nieustanne negocjacje między stronami. Polacy w służbie przodków Zlatana Ibrahimovicia mieli dodatkowo nieograniczony dostęp do uczestnictwa w nabożeństwach organizowanych przez Paulinów.

Powiem więcej. Kordecki zamierzał już poddać warownię, ale został uprzedzony przez zobowiązania oblegających klasztor wojsk w innych punktach strategicznych.

Wielce możliwe, że dowódcy okupacji wyłuskali od bohaterskiego przeora symboliczną łapówkę- przekazaną wraz z opłatkami, które wg Sienkiewicza miały oznaczać odmowną odpowiedź w kwestii nieuczciwych interesów pod stołem.

Kolejne już kłamstwo Heńka Noblisty.

Przeor- man. Nowy super bohater komiksów Marvela.

Przykład cudotwórcy w habicie pokazuje, że niektórzy Polacy bajkopisarstwo i chorą pychę mają już zakodowane w genotypie. Nie będę pokazywał palcem, bo- jak się pewnie domyślasz- z prądem elektrycznym należy uważać.

Gdyby Kordeckiemu i Wałęsie przyszło żyć w tych samych czasach, typowy Janek Kowalski mógłby odnieść wrażenie, że jest naocznym świadkiem wyścigu zasług. Komu kraj zawdzięcza więcej. Kto ma bardziej wylizane jądra.

Przeor-man – jak się okazuje – był kuty na cztery łapy. Równolegle z korespondencją (Kilka akapitów niżej) robił rekonans i czarnorynkowe interesy z handlarzami broni. Wyposażył klasztor w całkiem zasobny arsenał. Nie zgłębiajmy się w szczegóły, ale warto zaznaczyć, że siła rażenia polskich defensorów 2-krotnie przekraczała możliwości Skandynawów.

Z podobnymi argumentami łatwo przypisać wydarzeniom łatkę cudu.

screenshot_2017-05-12-10-41-36

Wspomniany już wcześniej mit obrony częstochowskiego wzgórza, który raczyłem umieścić w zaszczytnym gronie egipskich oraz greckich opowieści, wykreował XVII- wieczny mnich- Wałęsa we własnej osobie. Wydarzenia północnej Troi, tyle że zakończonej Happy Endem– opisał w swojej publikacji, której nadał pokorny tytuł: Nowa Gigantomachia.

To zupełnie, jakby Donek Tusk napisał książkę o tym, ile dobrodziejstw zawdzięcza mu ojczyzna. Ha! Cyrk na kółkach!

W swoim panegiryku* zapomniał jednak zamieścić gorące wiadomości, którymi spamował skrzynkę odbiorczą króla.

Ot chociażby e-mail zamieszczony poniżej:

List przeora Augustyna Kordeckiego do generała Mullera z 25 listopada 1655 roku, opublikowany w 1905 r. przez Theodora Westrina, dyrektora Królewskiego Archiwum Szwecji. (Fragmenty.)

Ponieważ całe Królestwo Polskie posłuszne jest Najświętszemu Królowi Szwecji i uznało Go za swego Pana, przeto i my wraz ze świętym miejscem, które dotąd królowie polscy mieli we czci i poszanowaniu, pokornie poddajemy się Jego Królewskiej Mości Panu Szwecji, zgodnie z listem z dnia 26 października nadesłanym nam przez Wielmożnego Posła Wittenberga. Nasze poddanie ponawiamy w liście do Warszawy (- do króla Karola Gustawa- przyp. autora), na który łaskawej obecnie oczekujemy odpowiedzi.

Jako wierni poddani Jego Królewskiej Mości Króla Szwecji, a naszego Najmiłościwszego Pana, nie myślimy podnosić więcej oręża przeciwko wojsku Waszej Dostojności.

Pikantnych fragmentów było więcej, ale zacytowane powyżej w zupełności wystarczą, by ukazać przewrotną naturę przeora Kordeckiego.

Odnoszę wrażenie, że gdyby Andrzej Kmicic istniał naprawdę – jego spowiedź u ojca Augustyna mogła wyglądać mniej więcej tak:

– Ojcze, służyłem zdrajcom Rzeczpospolitej.

– Nie przejmuj się, synu. Nie uwierzysz, Jędruś, co sam odjebałem.

* Wracając do Nowej Gigantomachii. Odnoszę wrażenie, że autor zręcznie obmyślił strategię marketingową. Wiedział, że wydarzenia nie staną się Viralem, więc postanowił trochę zaistniałym- przynajmniej w jego głowie– cudom dopomóc. O wcześniej kolaboracji z wrogiem dziwnym trafem zapomniał, a 48- dniowe oblężenie przyozdobił w wielką legendę- wyłącznie sobie przypisując zasługi oraz licznym cudom za sprawą Cudownego Obrazu, który- tak nawiasem mówiąc- został potajemnie wywieziony z klasztoru w przeddzień szwedzkiego natarcia. Miejsce wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej zajął falsyfikat, tymczasem oryginał bezpiecznie czuwał nad wiernymi poprzez nawigację satelitatną.

Ha! Kolejne kłamstwo szajki Kordecki- Sienkiewicz!

Obraz z nadajnikiem GPS

Kwestia szram, które przyozdabiają policzek Matki Bożej także wzbudza kontrowersje.

Co myślą ludzie:

Część uważa, że to pamiątka po agresji obcych wojsk. Pozostali nie udzielają się w dyskusji, bo- jak sądzę- nie chcą zajmować się tym, co mają w głębokim poważaniu.

Jak było naprawdę:

Z odpowiedzią spieszy kronikarz Janek Długosz.

Pod ten czas niektórzy z szlachty polskiej, wyniszczeni marnotrawstwem i obciążeni długami, mniemając, że klasztor częstochowski na Jasnej Górze, (…) posiadał wielkie skarby i pieniądze (…) napadli na rzeczony klasztor paulinów. A nie znalazłszy w nim spodziewanych skarbów, ściągnęli ręce świętokradzkie do naczyń i sprzętów kościelnych (…). Sam nawet obraz Najchwalebniejszej Pani naszej obdarli ze złota i klejnotów, którymi ludzie pobożni przyozdobili. Niezaspokojeni łupem, oblicze obrazu mieczem na wylot przebili, a deskę, do której wizerunek przylegał, połamali, tak iż zdawało się, że to nie Polacy, ale Czesi kacerze dopuścili się czynów tak srogich i bezbożnych.

Czołem. O. Beton. Tyle w tej kwestii.

Wszystkie informacje, które pojawiły się w artykule zaczerpnąłem z genialnej książki Andrzeja Zielińskiego: Sarmaci. Katolicy. Zwycięzcy. Kłamstwa, przemilczenia, półprawdy w historii Polski. Gorąco ją polecam.

Niedożywiony intelektualnie- Oscar Tramp.

2 przemyślenia nt. „Wielka ściema Jasnej Góry. Jak było naprawdę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *