Under Boys. Odc. 1. Jak spędziłem pół nocy na komisariacie?

Victoria'S Secret Fashion Show GIF - Find & Share on GIPHY

Historia oparta na faktach.

Ostrzeżenie. Tekst przyozdobiłem niewielką ilością wulgaryzmów. W trosce o Twoją wrażliwość- lojalnie uprzedzam.

Under Boys. Cz. 1.

Koniec października 2013 roku. Niedziela. Późny wieczór. Tydzień przed świętem zmarłych.

Niektórzy z nas wpasowali się idealnie w kalendarz, wyglądem przypominając żywe trupy. Zacząłem nawet podejrzewać, że The Breaking Bead powstał wskutek obserwacji narkotykowych mrówkojadów.

Paco i Łysy dołączyli do zaklętego kręgu pięciorga niekoniecznie wspaniałych, ale z aspiracjami, by kolekcjonować mocne wrażenia.

Paco. Niepoprawny romantyk.

Maniek. Humor postaci.

Sorbet. Clown bez poczucia humoru.

Łysy. Mechanik, diler, akrobata.

Oscar, czyli moja skromna osoba. Inteligent od siedmiu boleści, który wypowiedział separację trzeźwemu myśleniu. Przynajmniej w tamtym okresie.

Po wymianie uprzejmości, których protokół dyplomatyczny raczej nie bierze pod uwagę, przeszliśmy do sedna towarzyskiej egzystencji. Łysy, który skończył edukację w dziedzinie Towaroznawstwa, wyjął z kieszeni sproszkowane lekarstwo.

Funny GIF - Find & Share on GIPHY

– Jebany aptekarz– podsumowałem.

Bez zbędnej gry wstępnej pojechaliśmy zaaplikować niewiadomego pochodzenia medykament. Za każdym razem miałem wrażenie, że bawię się w laboratoryjną mysz doświadczalną. Daleko w skojarzeniach nie uciekłem, ponieważ amfetamina zawierała śladowe ilości trutki na szczury.

Złego diabli nie biorą– stwierdził Maniek.

Z życzeniami lepiej uważać. Życie uwielbia płatać figle, wynagradzając starania solidnym kopniakiem w cztery litery. Przypomina jajcarską odsłonę Show Biznesu. Waldemara Kiepskiego lub Tuska przemawiającego po angielsku.

Wykrakał.

Nie zdążyliśmy ulokować się w docelowym miejscu, gdy za wzniesieniem rozbłysło światło. Leśne zacisze nieopodal opuszczonego pensjonatu wydawało się idealnym polem do manewrów nosowo- płucnych. Policja wyszła z identycznego założenia.

Alex Sheyn GIF - Find & Share on GIPHY

– Kurwa! Psy.- Łysy zwrócił się do Mańka- Następnym razem, jeśli zechcesz coś powiedzieć, podnieś rękę, baranie.

Fatalista pełną gębą.

Łysy, odkąd wrócił z kontraktu w Niemczech, wierzył w znaczenie wypowiadanych słów. Jego zagraniczna kariera dobiegła końca z całkiem prozaicznego powodu. Próbował wynegocjować lepsze warunki umowy, co nie spotkało się z entuzjazmem kierownika. – Nie teraz. Mam trochę papierkowej roboty. – Dobrze się składa, bo w kiblu skończył się papier toaletowy.– odparł w bezsilności. I nazajutrz wrócił do Ojczyzny.

– Goń się, łysa pało!- Maniek nie pozostał dłużny.

Odchrząknąłem. Jako że również miałem ubytki w sferze owłosienia, poczułem się nieco dotknięty tym epitetem. Przełknąłem jednak gorzką pigułkę, zwracając uwagę towarzystwa na zasadniczą kwestię. Dowód rzeczowy.

– Zrelaksuj się. Już po kłopocie.

Paco w dzieciństwie pasjonował się chyba magią Davida Copperfielda, w każdym razie zutylizował pakiet w mgnieniu oka. Nikt z obecnych nie zauważył sztuczki, której nie powstydziłby się sam Albus Dumbledore.

Jeśli podejdzie, proponuję zrobić numer al’a rosyjska mafia– zaproponował Łysy, przybierając minę złego chochlika.

Radiowóz podjechał ostrożnie i zatrzymał się w odległości 15 metrów. Po chwili wysiadł posterunkowy Rottweiler i pewnym krokiem podszedł w naszym kierunku.

– Dobry wieczór. O, znajome twarze!

– Panie władzo, przyjechaliśmy w celach towarzyskich- wtrąciłem pospiesznie.

– I niedługo koleżanki do nas dołączą.- Uzupełnił Paco.

Dureń. Przed kilkoma minutami wykazał się aktem niemal geniuszu, by jednym zdaniem roztrzaskać dobre wrażenie. Niech wie, że kłamstwo zazwyczaj ma krótkie nogi.

– Zobaczymy, zobaczymy. Tymczasem poproszę dokumenty.

– Jeszcze nie jest za późno, by zrealizować Twój pomysł, Łysy.

– Słucham?- Wtrącił Rottweiler, choć wg mnie bardziej przypominał jamnika.

Nic, nic. Głośno myślę.

Każdy posłusznie wykonał polecenie. Maniek wyciągnął z kieszeni niezidentyfikowany przedmiot w kształcie dowodu osobistego. Potrzebowałem kilku sekund, by zorientować się, że to rzeczywiście jego dowód, ale w co najmniej pięciu kawałkach- niezgrabnie posklejany kropelką i taśmą przezroczystą.

– Kontrola wiarygodności potrwa mniej więcej kwadrans. Proszę uzbroić się w cierpliwość.

Policjant zebrał dokumenty, przeglądając je naprędce. W nikim nie wzbudził zdziwienia, gdy zatrzymawszy się przy identyfikacyjnej kostce Rubika, udał odruch wymiotny. Udzielił Mańkowi słownej reprymendy, rzucił żartem w stylu Karola Strasburgera i z głupim wyrazem twarzy wycofał się z powrotem do Suki.

– Ok. Jak pojadą, poszukamy pakietu– przerwał ciszę Sorbet.

Maniek prychnął.

– O ile pojadą. Przecież…

– Nie czepiaj się.- Przerwał mu Paco.- Rzuciłem odruchowo.

W takim razie Twoje odruchy są trochę upośledzone.

Dobre intencje służą piekłu w kategorii posadzki. Ale nie tym razem. Sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

– Nawet w chwili zagrożenia funkcje mózgu przejmuje u Ciebie siurek.

– Myślę, że to nie koniec atrakcji– wtrąciłem.- Jeszcze został Rollercoaster.

W chwilach emocjonalnego napięcia łatwo przeoczyć drobiazgi. Zwłaszcza jeśli wydarzenia przebiegają w błyskawicznym tempie. Zawsze sądziłem, że polskie służby mają problem ze skutecznością. Aż do momentu, gdy wyciągnięto mnie z gabloty, jak- nie przymierzając- worek ziemniaków.

– Dłonie za szyję! Nogi szeroko! (Przygotować się do penetracji!)

W skład obławy zaangażowano policyjną Drużynę Pierścienia– dziewięciu dzielnych piechurów- z gazem pieprzowym, zamiast obrączki Saurona.

Podejrzani o handel narkotykami– usłyszałem.

Podejrzani o stratę czasu– wyszeptał Maniek, po czym zaliczył kontakt I stopnia z pałką teleskopową.

Lepiej czasami nabrać wody w usta, niż później zbierać chwasty na jakimś wyjątkowo zapuszczonym zadupiu.

Mordy w kubeł!- Podniósł głos komisarz Gandalf.

Pod skalpel wziął mnie kundel, którego znałem z widzenia. Miał wyjątkowo wielki nos, wynaturzony kłamstwem i grzechami wczesnej młodości, który, jak zapewniają naoczni świadkowie, niekiedy świecił się, zapalał tak po prostu, i połyskiwał na podobieństwo psich jąder. Krasnolud Gimli– pomyślałem.

Hola, Hola, może najpierw umówimy się na kawę?- Łysy z wyrzutem syknął w stronę przydzielonego mu oprawcy.

W odpowiedzi- zdaje się- usłyszał, że pod więziennym prysznicem nie będzie potrzebował gry wstępnej.

Frodo GIF - Find & Share on GIPHY

Legolas, któremu spod czapki wystawały spiczaste uszy, krzyknął triumfalnie: Pierścień został zniszczony! Brawo Frodo! Żartuję. Zdaję sobie sprawę, że nieco przekoloryzowałem. W rzeczywistości uśmiechnął się, celebrując sukces zawodowy.

– Czy mnie oczy nie mylą?- Droczył się z Sorbetem, tańcząc wokół niego, jak striptizerka w nocnym klubie. Nie bez powodu, z zakamuflowanej kieszeni kurtki wyjął zestaw małego narkomana.

W kiosku sprzedają lufki gotowe już do konsumpcji?- Ironizował z wyraźną satysfakcją.

Ręce Sorbeta przyozdobiono więzienną biżuterią. Zastygł w bezruchu, przywodząc na myśl bezrozumnego Kitowca z Power Rangers, który pada po pierwszym uderzeniu.

Debil– skwitował Paco.

W rozgardiaszu wyczyszczonych do cna szarych komórek Sorbeta wyłapałem wzrok Mańka. Wskazałem nieznacznym ruchem głowy obuwie bohatera filmu przygodowego: „Pies Legolas i poszukiwacze nabitej lufki”. Kamasze policjanta okazały się być utytłane w białym szaleństwie lekarstwa, którego brutalnie nas pozbawiono. Maniek parsknął śmiechem i powiedział:

– Ale jaja!

– Ok. Dosyć cyrku! Jedziemy z nimi na komisariat. Może więcej znajdziemy.

I pomyśleć, że mogłem robić wtedy tysiąc innych rzeczy, których nie pamiętałbym z perspektywy czasu. Decyzję podjęto bez konsultacji ze mną. Odgórnie. Przy niewielkim wkładzie niezrealizowanej przyjemności Sorbeta.

Podczas eskorty czułem się nie gorzej od prezydenta. Obstawa, jakby przewożono Hannibala Lectera. Podobnego zdania był Maniek. Już nie pamiętam dokładnie, co powiedział, ale chyba coś w stylu:

– Już wiem, jak się czuje Tusk, gdy jeździ rządową limuzyną.

Albo:

– Habba Babba!

Pamięć dobra, ale- jak widać- krótka. Wszystko jedno.

Towarzyszył nam wybrany w drodze losowania stróż prawa. Widocznie mundurowi ciągnęli między sobą zapałki i trafił najmniejszą. Sprawiał wrażenie służbisty, ale w trakcie podróży wyraźnie się rozluźnił. Śmiał się pełną gębą z opowiadanych przez nas anegdotek. Jak to określić- policjant też człowiek. Poniekąd.

Zastanawialiśmy się głośno, czy w nowym miejscu zamieszkania Sorbet zatęskni za mydłem w płynie. Nie wiedzieć czemu- interwencja antynarkotykowych poprawiła wszystkim nastroje.

Jeśli nie liczyć Sorbeta. On przybrał minę srającego kota. Zajmował honorowe miejsce w loży VIP- w kuwecie radiowozu, który jechał przed nami.

Paco odchrząknął.

– Nie chcę nic mówić, ale nie wszyscy pasażerowie zapięli pasy.

Rozejrzałem się. Faktycznie. Mr błękitny nie zapiął. W reakcji na przyganę odpowiedział uśmiechem.

Przywileje policji– odparł.- Wstąpisz, to zobaczysz.

– Niestety, nie mogę. Mam już wyrok w zawieszeniu.

Samochodem wstrząsnął wybuch nieokrzesanej radości.

– Prędzej Łysy zostanie księdzem.

W atmosferze groteski i przypasowaniu ról społecznych, gdzie Paco wyłapywał przestępców, Łysy spowiadał staruszki, a Sorbet dostarczał rozkoszy karkom spod celi, znaleźliśmy się wreszcie pod siedzibą Mordoru.

Zegar w kształcie Disnejowskiej Myszki Miki wskazywał 5 minut po pierwszej w nocy. Z głębi korytarza dobiegały kroki, które z każdą sekundą coraz bardziej cichły. To pewnie ksiądz (I niekoniecznie Łysy) z ostatnim namaszczeniem do skazańca, któremu prokuratorska wróżka przepowiedziała krzesło elektryczne.

– Inaczej wyobrażałem sobie komisariat– zaintonował Łysy w głębokim zamyśleniu.

– Spodziewałeś się zimnych lochów i obrazów van Gogha na ścianach?- Rzuciłem mentalnym pociskiem.

– W Sandomierzu…

– O, kurwa. Nie wiedziałem, że oglądasz: „Ojca Mateusza”. Jestem szczerze zdumiony.

Cytując Padre Matheo: Zawsze warto powiadomić policję.

Paco parsknął śmiechem.

Święte słowa– wtrącił się w dyskusję komisarz Gandalf.

Z dalszej kondygnacji budynku usłyszeliśmy stłumiony śmiech.

Szary czarodziej w niebieskim mundurze wyjaśnił, że trwa przesłuchanie Sorbeta. Odgłosy oraz rozbawienie wyjaśnił protokołem postępowania. Cokolwiek to znaczyło.

Wkrótce miałem przekonać się osobiście. Każdy z nas.

Hulk GIF - Find & Share on GIPHY

Niedługo później przy akompaniamencie marszu żałobnego, choć osobiście słyszałem Hymn Ligi Mistrzów, Sorbet został wprowadzony do celi. Asystował mu postawny gliniarz. Wyglądali obok siebie co najmniej asymetrycznie. Jak Hulk i Spiderman.

Minęła bita godzina.

Czyżby o nas zapomnieli?

Siedzieliśmy, robiąc niewinne podśmiechujki. Z klatki nagle dobiegł jęk skazańca. Wydawał dźwięki, jakby go żywcem obdzierano ze skóry.

– Ząb mnie boli!

– Który?

– Ostatni, po prawej stronie. Chyba mądrości.

– Jakby wcześniej Ci wyrósł, byłbyś mądrzejszy.

– To Twoja wina, Maniek, bo nie chciałeś ze mną tej lufy opalić.

– Pies Cię jebał.

Do rozmowy wtrącił się policjant.

– Panie Mariuszu, chce pan dołączyć do kolegi?

Jak się okazało, w dokumentacji nastąpiły drobne błędy. Protokolant pomylił się, wpisując w raporcie z interwencji, że u pana Mariusza K. znaleziono nielegalne substancje psychoaktywne. Straty Skarbu Państwa wycenił na 10 zł.

– Każdy musi swoje odsiedzieć– Uspokajał Mariusza 25-letni policjant.- Jeśli nie teraz, to innym razem. Okazja na pewno się jeszcze nadarzy.

Niedoszły kryminalista nie bardzo wiedział, jak zareagować, więc śmiał się razem z policją. Ramię w ramię. Lepiej reagować śmiechem, niż zbyt długim językiem.

Do „przejściówki” wpadł policyjny goniec.

Prokop, zapraszam do pokoju nr 6. – Dyszał, jakby przebiegł maraton. Budził skojarzenie sapiącego mieszańca z wysuniętym językiem. W końcu przyszła moja kolej, pomyślałem.

Po co?- Zapierałem się nogami, by tam nie iść.

– Zobaczysz– przemówił szympans z klatki.

Nic nie słyszałem. Nic nie widziałem. Żywcem się nie dam. Spodziewałem się tortur, wariografu, sztuczek psychologicznych, nawet brałem pod uwagę przypalanie skóry rozgrzanym metalem. Nic nie wiem. Basta. Tymczasem:

– Rozbieraj się.

Że co? Jeśli zechcą zrobić z mojej dupy arabską wiosnę, to może rozważę poprawność polityczną i zdecyduję się na status świadka koronnego?

– Już.

– Bokserki też ściągaj. I trzy przysiady.

– Muszę?

– Po tym, co widzieliśmy u Pana Lufki, nic już nas nie zaskoczy.

– To tłumaczy śmiech.

– Było słychać?

– Nie da się ukryć.

– Tłumaczył się, że odczuwa chłód. Ok, Prokop, nie próbuj grać na czasie.

Opuściłem bokserki do kostek i wykonałem dwa pokraczne półprzysiady.

– Wystarczy. Czysty.

W oczach z nadmiaru wrażeń i upokorzenia ujrzałem ciemne plamy. Nie stanowiło to jednak większej przeszkody, by pobić prywatny rekord i ubrać się szybciej, niż Usain Bolt pokonuje dystans 100 metrów.

– Możesz iść. Gdy wrócisz do kolegów, przyślij następnego. I byłbym zapomniał, przekaż panu Lufce, że sprawdziliśmy już telefony. Jego akurat jest kradziony.

Przytaknąłem, udając rozbawienie.

Koniec mózgowej lewatywy– twardo postanowiłem w myślach. Nie mam zamiaru dalej balansować w półświatku- nie tyle podziemia, co żenady. Czara upokorzenia się przelała. Najbardziej w świecie nienawidzę wystawiania na próbę mojej dumy.

Przyszłość zweryfikowała inaczej.

Niedożywiony intelektualnie- Oscar Tramp.

W poprzednim odcinku:

Telenowela: Moda na zamach. Manchester. Odc. 6207.

Warto również przeczytać:

Adam Kszczot w wirze pytań. Tramp pyta: Lekkoatletycznego wicemistrza świata i mistrza Europy.

5 przemyśleń nt. „Under Boys. Odc. 1. Jak spędziłem pół nocy na komisariacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *