Tęsknię za kacem, wstrętny idioto!

alko-2

W poprzednim odcinku:

Prankster z Bronxu, humor Boga i list z Hogwartu

– Czemu jesteś zły?

– Nie jestem zły. Tylko trzeźwy.

Przeprowadziłem eksperyment. Próbowałem ustalić moją skłonność do alkoholu. Zacząłem pić stopniowo. Minął rok i wciąż nie miałem pewności.

Ha!

To był intensywny czas. Wprawdzie dość krótki, ale zapisał się kolekcją naprawdę mocnych wrażeń.


– Nie potrafisz odmówić.

– Potrafię, mamo. Mówisz: nie pij, nie pal… i wtedy odpowiadam: nie.


Czułem się wniebowzięty. Jakbym pił płynny odpowiednik Angeliny Jolie. By nazajutrz budzić się obok żeńskiego odpowiednika Chucka Norrisa.

Ha!
Później czar prysł.

Z określonego powodu zostałem zobligowany łykać tabletki. Rok zabawy, 5 lat za kratkami. Wiadomo. Most łatwiej zburzyć, niż go zbudować. Chyba że pracy podejmują się Chińczycy. Mają rozmach żółtodzioby.

– Proszę nie pić. Kuracja wymaga odstawienia alkoholu.

– Skoro muszę.

– Zaklina się pan?

Klnę, jak cholera.

Już wcześniej wielokrotnie o tym wspominałem. Uczłowieczona wersja życia przypomina jajcarską odsłonę Show Biznesu. Kpi. Drwi. Podkłada pod nogi skórki od bananów. I przyczepia na plecach wymalowanego na kartce pindola. Współczesny wyraz wyrażania własnej osobowości.

Ha!

_20170103_104418

Wcale nie przesadzam. Wystarczy wziąć pod uwagę odstawienie nektaru i ambrozji. Starych nawyków ciężko się wyprzeć. Mijasz je na ulicy i ręce drżą. Ok. Zagalopowałem się.

Żeby nie było nieścisłości. Nie jestem alkoholikiem. Moja wątroba nigdy nie przypominała beczki z prochem. Wyznaję w tym kontekście męską przypadłość. W sensie, że nie lubię jedno- i dwugarbnych istot, które są w stanie długo obyć się bez płukanki przełyku. Wychodzę z założenia, że reset organizmu sprzyja zdrowiu psychicznemu w równym stopniu, co medytacja.
Może zastąpię alkohol wodą- rozważałem. Jak słonie przy wodopoju.

Najgłupszy pomysł pod słońcem. Szczególnie po zmierzchu. Całe szczęście, że Edward przeszedł na wiewiórczą dietę, bo koktajl z krwi imprezowych niedobitków mógłby rozpuścić jego nieśmiertelne ciało.

Nie żartuję. Znam przypadek alkoholowego elfa, któremu wszczepiono coś na kształt sensora wykrywającego alkohol. Wszędzie go wywęszy. Żartowałem nawet, że gdyby Hannibal Lecter połasił się na jego wątrobę, prawdopodobnie chodziłby przez miesiąc pijany.

Ha!

Przestałem udzielać się towarzysko. I w pewien sposób upodobniłem się do taniej imitacji pustelnika po przecenie. Próbowałem. Ale szybko dotarło do mnie, że Charles Bukowski w roli abstynenta już nie potrafi przyciągać tłumów.
Życie realne stało się w niedługim czasie wirtualnym. Równią pochyłą w dół. Jakby lekarz od przyszłego tygodnia miał zostać salowym i zmieniać obsikaną pościel krnąbrnym pacjentom. W sumie znakomity pomysł. W oparach uryny może dałby sobie spokój z katowaniem biednych petentów.

Ha!

Stałem się niemal jak hikikomori. Już tłumaczę. Polskim Japończykiem, który zupełnie nie opuszcza czterech ścian. Życie prowadzi wyłącznie online. Nawet seks sprowadza do rzędu cybernetyki. To przyjemność bez wątpienia na wyciągnięcie ręki. Zauważasz śmieszną dwuznaczność, prawda?

screenshot_2017-04-01-11-44-36

Spójrzmy prawdzie w oczy. Trzeźwy pijanego nie zrozumie. Dotarło wtedy do mnie, że zbieram tęgie lanie, bo zaczynam zazdrościć kaca po imprezie.

To proste.

Wszystkie niezapomniane lub… wręcz przeciwnie- zapomniane chwile wiążą się z alkoholem.

Abstynent śpi.

Dawni towarzysze od mózgowej lewatywy zwiedzają izby wytrzeźwień.

Abstynent przewraca się na drugi bok.

Kumple grają w koszykówkę z dziewczynami, które stylem gry zawstydzają Los Angeles Lakers. Ha!

Abstynent przesypia życie.

Jego znajomi tymczasem przypominają małpy podczas dzikiej imprezy z Tarzanem. Niektórzy nawet wychodzą z założenia, że małpi rozum po prostu uszczęśliwia.


– Czemu nie pijesz? O, zapomniałem. Wybacz. Wypiję za Twoje zdrowie.

– Nienawidzę Cię.


Rozważałem wszelkie możliwe tortury. Byle by zadać ból pijanym idiotom*. I jednocześnie wyprzeć z pamięci swoje wcześniejsze ekscesy, gdy odległość 5 metrów byłem w stanie pokonać w zaledwie kwadrans. To nadal lepiej, niż ślimak. Ale tylko w kwestii dystansu, bo śluz pozostawiałem podobny. O ile nie bardziej paskudny. Potrafiłem bowiem przytulić glebę, zwymiotować i wrócić do domu z wyzerowanym portfelem.

* Zazdrość nie bierze jeńców.

Musiałem przełknąć gorzką pigułkę prawdy. Jeśli wierzyć mętnym wspomnieniom i przekazom ustnym, to mój poziom zidiocenia wystawał poza skalę. Kurwa. Czemu nikt mnie nie powstrzymywał, gdy wysrałem zdrowy rozsądek. Ha!

– O, dzięki! Piersiówka- prima sort. Przypomina trochę granat. I wyjąłeś nawet kurek w kształcie zawleczki. Dokąd biegniesz?

Może uznał, że pędzę zaktualizować asortyment. Nic w tym dziwnego. Myślał wyłącznie przez pryzmat różowych okularów. Tymczasem w oddali usłyszałem potężny grzmot. Jakby Zeus gromowładny wydzierał się z bezsilności, bo Hera wmanewrowała go w prohibicję po ostatnim wypadzie na ziemski padół. Król bogów został prawdopodobnie sfotografowany w klubie striptizerskim. I na Olimpie wybuchła kolejna Seks- afera.


 Może szklaneczkę?

Niektórzy za wszelką cenę usiłują spuścić w kiblu prywatne demony. Wraz z efektami przemiany materii. Poważnie. Plus 3 do respektu. Jak w przypadku Hagrida i szklaneczki Ognistej Whisky w Dziurawym Kotle.

To drugie dno opowieści z Uniwersum HP- wersja dla dorosłych* widzów. Gajowemu Hogwartu odebrano niegdyś różdżkę, bo potajemnie produkował nią bimber. Natomiast Tom Riddle uciekł w stronę Czarnej Magii, bo jej biała odsłona nie potrafiła zaradzić nawracającej impotencji. Nie dziw się. W świecie czarodziejów nie używają mugolskiej viagry.

Ha!

* Po godzinie 22.


Życie trzeba czasem zakrapiać odrobiną płynnego szczęścia. Wiadomo. Wszystko jednak w granicach rozsądku. Trudno w to uwierzyć, ale i seks może zbrzydnąć. Alkohol tym bardziej. A mówią, że od przybytku głowa nie boli. Gówno prawda.

Jezus był podobnego zdania. Dał temu wyraz podczas wesela w Kanie Galilejskiej, dokonując pierwszego cudu w swojej karierze. Uczniowie wtedy uwierzyli… bo nie pamiętali.

Niedożywiony intelektualnie- Oscar Tramp.

22 przemyślenia nt. „Tęsknię za kacem, wstrętny idioto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *