Teatrzyk dla ubogich, hierarchia wartości i szkalowanie JPII

Felieton z przeznaczeniem do użytku powszechnego. Skierowany do twardogłowych. Cena biletu- -5 zł. (Tak, jeśli się zdecydujesz, to na wstępie dostaniesz brzęczącą monetę.)

– Jak wrażenia po spektaklu?

– Idę zwymiotować.

W środku nie byłem. Nie musiałem. Rekomendacja praprawnuczki Alberta Einsteina (Tweet- poniżej) to aż nadto, by zbojkotować sztuczydło. Z dodatkową opcją usypanej przed wejściem górki z łajna.

screenshot_2017-02-21-16-59-47

Zamiast ogłupiać się i walczyć z domykającą się mimowolnie powieką, wolałbym słyszeć odgłos salwy, stojąc przed plutonem egzekucyjnym. Z chałupniczo wykonaną szopką włoskiej opery w tle.
Dla niezorientowanych w treści: Teatr Powszechny zaserwował strawę duchową, czyli ukłon w stronę ludzi, którzy jedzą, póki im się nie uleje. Jak Rzymianie podczas wystawnych libacji. JPII został przez nich zmieszany z błotem i zdegradowany z papieskiego tronu do półświatka różowej pantery.

Zarys roli Julii Wyszyńskiej, który w żaden sposób nie przylega do stylu Newsweek Comics:

screenshot_2017-02-24-11-07-49

Szach- mat

– Halo, halo, Jacku. Łączymy się z Jackiem.

– Tak, panie prezesie K. ?

– Zwolnij dyscyplinarnie córkę Melpomeny. I powiedz jej, że może już zarejestrować się w Urzędzie Pracy. Polska potrzebuje murzynów za głodową stawkę.

wyszynska

Ich spektakl mogę porównać do gangu brzydali. Przeczesują ulice w poszukiwaniu Brada Pitta i Angeliny Jolie, by zniekształcić ich twarze kwasem. Ew. do śmiertelnie chorego człowieka, który żywi złudną nadzieję, że wszyscy pozostali również zachorują.

– Przecież nie widziałeś Klątwy. Nie powinieneś zabierać głosu.

W burdelu też nigdy nie byłem, a wiem, że hedonistyczne usługi są tam odpłatne. Jestem zbyt młody i przystojny… (Ok. Zagalopowałem się. Jak Freddy Krueger z Koszmaru z ulicy Wiązów. Zgodność podobieństwa między nami wynosi ok 70%.) Niezależnie od prywatnych doświadczeń… nie muszę być synoptykiem, by wiedzieć, skąd wieje wiatr. Nie wkłada się przecież głowy w rój wściekle czerwonych mrówek- ludojadów.

W poprzednim odcinku:

Puste słowa, wymówki, wyprane mózgi i domózgowa lewatywa

O posłance pisałem już w art.: Ks. Jacek Międlar vs. Siostra Frankensteina. Pozwolę sobie zacytować:

Uniwersytet III w., ale p.n.e. – Córka Voldemorta- Joanna Szeląg von Wielgus Anonimowa wypowiedź nieco mniej animowanego Oscara Trampa: Przypomina trochę nieudany eksperyment genetyczny. Żeński odpowiednik Frankensteina. Z całym wachlarzem błędów konstrukcyjnych. W świecie Magii i czarodziejstwa… widziałbym ją chyba w roli goblina. Ewentualnie bękarta lorda Voldemorta, tyle że pozbawionego magicznych umiejętności.

Obserwuję ją uważnie… Serio. Jak Putin mapę Europy. I nie mogę wyjść z autentycznego podziwu kobiety, którą prawdopodobnie interesuje się Księga Rekordów Guinnessa. W drobnej, co prawda, kategorii, ale zasługującej na uroczysty wpis. Permanentnego blamażu politycznej sceny kabaretowej. Na próżno szukać w wystąpieniach pro-szwabskiej posłanki jakichkolwiek przejawów logicznej konsekwencji.

sketch-1487808548427

Klątwa, ale Faraona

Teatrzyk przywodzi trochę na myśl cyrkowy namiot. (Z całym szacunkiem do Clownów, akrobatów i połykaczy ognia.) Podobieństwo dostrzegam w odniesieniu do papierowych artystów, zamiast których wystawiłbym do tej pseudo-sztuki małpy. Żywcem wzięte z dziczy. Ewentualnie karmione kokainą i ludzkim mięsem.

Reżyser zapowiada odświeżoną wersję przedstawienia:

– Proszę czuć się swobodnie. Jak Arnold Boczek w prywatnej- publicznej toalecie. Witam serdecznie w niepowtarzalnej odsłonie: Klątwy, ale Faraona. Za chwilę małpiątka zaprezentują proces mumifikacji LIVE, czyli: Bambuko- nie sraj, Polaku, do własnego gniazda.

*Bambuko- w wolnym tłumaczeniu… seks analny.

Wałęsający się pirat- Bolek Wąsaty

sketch-1488030468549

Firma rozrywkowa- Wałęsa Entertainment- specjalizuje się w branży wysyłkowej. Tworzy ją- że tak to ujmę- hybryda Jack’a Sparrowa i Napoleona Bonaparte, który w pojedynkę (podkreślam kluczowe słowo- w pojedynkę) obalił komunizm. Jak Goku Armię Czerwonej Wstęgi.

Bull, kurwa, shit. Niszczę sobie dzieciństwo.

Na obronę Noblisty mogę zaserwować dowód rzeczowy nr 1. Fuck. Byłbym zapomniał. Dowodowy cieć upił się podczas warty i cały materiał zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Bolka na piedestał, Lolka do burdelu

Medyczny stan kariery publicznej człowieka z wąsami brzmi: Martwy. Mówię bez skrupułów. Nowoczesny FacePalm za mną nie powtórzy. Ponieważ gołąbeczki mają w tym interes i z uczciwością tyle samo wspólnego, co wspomniany 70- latek z seksem. Brzmi nieco drastycznie. Zgoda. Inaczej się nie da.

Logiczną konsekwencją też w nadmiarze nie grzeszą. Podam wyssany z palca przykład. Uwielbiam niezmechanizowany bicykl i… jeśli nie ubiorę się ich zdaniem w fluorescencyjny kondon, to zginę w makabrycznej katastrofie drogowej. Unia mówi: Świetliki omijają zaświaty szerokim łukiem.

W żyłach Anglika płynie krew angielska, w Niemca- niemiecka, a w Polaka- europejska.

Przecież to zakrawa o groteskę lub nawet patologię. Cały świat skupia uwagę i bierze nadwiślańskie spory pod język. Jak termometr zniesmaczenia lub prychnięcia śmiechem. Gdy wskaźnik rtęci szaleje podczas wycierania podłogi klejnotem koronnym kraju. Tak. Karol Wojtyła wciąż żyje i żadna tania prowokacja nie zdoła zabrudzić wizerunku najdoskonalszego Polaka w historii.

We własnym gnieździe pisklęta oddają efekt przemiany materii i udają, że wokół rozprzestrzenia się przyjemna woń bratków. Pojmuję inny światopogląd. Serio. Nie jestem w tej kwestii ambitnym oficerem SS, który wypatruje awansu. Nigdy z kolei nie zaakceptuję i nie przejdę obojętnie obok nowotworu i kurestwa.

Wolność twórczości artystycznej jest zagwarantowana w Konstytucji.- Słowa artystów po spektaklu.

Słowa Oscara Trampa przed I- szą rozprawą sądową (Nie. Jeszcze nie dostałem żadnej propozycji.):

Ok. Nie uważam się za żaden autorytet. W jakiejkolwiek dziedzinie. Nie jestem przecież pępkiem świata. Raczej jego ślepą kiszką lub lewym jądrem. Ewentualnie- co najbardziej prawdopodobne- wrośniętym paznokciem, który trzeba wyrwać. Auto- dystans: level hard.

Staram się powiedzieć, że- opierając się na papierowej argumentacji- mógłbym konstytucyjnie postawić klocka przed drzwiami Joanny Scheuring Wielgus lub pani Julii Wyszyńskiej- aktorki, która zainicjowała wołającego o pomstę do nieba blowjob’a. Swój wandalizm wyjaśniłbym w ten sposób:

– Jestem artystą. I z tego tytułu zasłaniam się konstytucyjnym prawem wolności artystycznej. Dziękuję.

Hipokryzja- Level Hard

screenshot_2017-02-22-16-05-17

Nie rozumiem koncepcji teatrzyku dla intelektualnego Bronx’u. Sztuka uwielbia kolekcjonować mocne wrażenia. Zgoda. Ale nie w kategorii taniej prowokacji w witrynie Second Handu z napisem: artystyczna wyprzedaż. Łatwo zbluzgać pokojową religię. Zeuropeizowani liberałowie bez moralnego kręgosłupa niczym szczególnym nie ryzykują. Jak miliarder z charytatywnym hobby. Może szastać milionami bez wyrządzonej krzywdy we własne interesy.

Sztuką mógłbym nazwać postępowanie wdowy z ostatnim groszem w sakiewce. W sytuacji, gdy artyzm stawia na szali… choćby zagrożenie życia. Jak karykaturzyści z francuskiego czasopisma Charlie Hebdo. „I am Charlie” to akt solidarności między kolegami z branży rozrywkowej. I jednocześnie sprawdzian dla artystów z Teatru Powszechnego, by udowodnić swoją europejskość. Wystąpieniem, które ugodzi proroka Mahometa. Ale… to przecież mowa nienawiści. Poniekąd.

Niedożywiony intelektualnie- Oscar Tramp.

 

 

 

4 przemyślenia nt. „Teatrzyk dla ubogich, hierarchia wartości i szkalowanie JPII

  • Rzadko w dzisiejszych czasach używa się słowa „zgorszenie” – bo wszystko wolno, więc co ma niby gorszyć? Cóż, ja samym faktem istnienia tego przedstawienia jestem tak zgorszona, że wprost nie wiedziałabym od czego zacząć taki felieton. Przede wszystkim zawsze w takich chwilach zastanawiam się zwyczajnie – co myśmy wam zrobili, ludzie? Jakim prawem targacie sens naszych żyć i najważniejsze, najświętsze i najdelikatniejsze rzeczy dla nas w tak obrzydliwy sposób? To mi przypomina znęcanie się nad kimś nie bezbronnym, a łagodnym na tyle, że nie będzie się mścił ani oddawał, tylko po prostu zwyczajnie płakał. Czy to czyni znęcanie się bardziej chwalebnym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *