O 11 rodzajach lekarzy, których możesz spotkać

W poprzednim odcinku:

O czym kobiety rozmawiają na osobności

Po pierwsze i przede wszystkim: nie szkodzić !

Pozwolę sobie wprowadzić małą korektę. Fragment przysięgi Hipokratesa trzeba nieco rozszerzyć. Odświeżona wersja jest następująca: „… nie szkodzić interesom !”

Garfield

Ludzie dzielą się na dwie grupy. Chorych i tych, którzy nie mieli odwagi się zbadać. Szczęśliwi, których chorobowe defekty się nie imają, bo doświadczenia z medyczną kastą potrafią być znacznie bardziej uciążliwe, niż bilet w jedną stronę do Afganistanu.

Znajdź błąd

ORĘDZIE: Jesteśmy zaledwie organizmami biologicznymi, które podlegają zużyciu, jak prezerwatywy, ale cały sekret tkwi w tym, żeby poddawać się recyklingowi. Pozwoliłem sobie zrobić zestawienie rodzajów specjalistów w białych rękawiczkach i fartuchu, którzy za śmiesznie niskie wynagrodzenie wymieniają śrubki w Twoim organizmie.

Krwiopijca- biznesmen

Tonący brzytwy się chwyta, nawet jeśli kosztuje więcej, niż wizyta w domu publicznym.

Potrzebowałem pilnej konsultacji, więc wszedłem do gabinetu oknem, czyli prywatnie. Lekarz- kardiolog, całkiem sprytnie, oznajmił, że nie dysponuje w tej chwili aparatem USG, więc konieczna będzie następna wizyta. I zamiast stówki, wydoił ode mnie dwie.

Edward

Internetowy odsyłacz

Mój znajomy określony czas temu udał się do lekarza z pewną dolegliwością. Lekarz go przyjął, osłuchał i zaczął przedstawiać swoje początkowe wnioski. Powiedział kilka, nic nie znaczących, zdań, zainkasował mamonę i polecił:

– Resztę pan sobie doczyta w Internecie.

Można? Można!

Konował

Niedouczony i ryzykowny. Niepewne ręce. Wszystko, czego się dotknie, spierdoli. Gdyby został fryzjerem, przypuszczalnie goliłby klientów wyłącznie na łyso.

Krótki przerywnik:

– Nie chcę siać defetyzmu, ale wyglądasz, jakbyś ze dwa lata przesiedział w północnokoreańskim obozie pracy.

– Gorzej, leżałem tydzień w szpitalu.

Obóz

Kiler po udarze

Chirurg z początkowym stadium Parkinsona, ewentualnie chorobą alkoholową. Wyobraź sobie, że trafiasz pod skalpel, ale zabieg dotyczy błahostki, typu: wycięcie niepotrzebnej części mózgu lub skręcenie kostki. Niestety, z pozoru prosta operacja KOMPLIKUJE SIĘ i w efekcie tracisz nogę.

– Proszę wybaczyć, ale założyłem się z kolegą, że potrafię dokonać amputacji, chociaż procenty dalej krążą w mojej krwi.

Sceptyk

– Nie mam dla pana dobrych informacji. Medycyna jest w tym przypadku bezradna. Proszę uregulować swoje sprawy. Moje kondolencje.

– Panie doktorze… jestem przeziębiony.

– O, kurwa, wyjąłem niewłaściwą kartę.

Nerwus- fachowiec

– Jeśli mogę zasugerować, panie doktorze, czytałem, że to może być…

– To JA jestem lekarzem, czy pan ?!

Hipokrytas- sadysta

Nie jestem językowym ekspertem (gimnastyka językowa i moje zakola nie są w żadnym wypadku spokrewnione), ale wydaje mi się, że słowo: HIPOKRYZJA zrodziło się z przewrotnej natury ludzi pełniących misję w sposób odwrotny od społecznych oczekiwań. Moja babcia na kilka tygodni przed śmiercią trafiła do szpitala z lekkim urazem głowy. Po upływie 8 godzin pojechaliśmy na wywiad środowiskowy. Leżała w zatłoczonym korytarzu na twardej kozetce. Bez poduszki. Starożytni Spartanie obywali się w większym LUKSUSIE.

Przyjął nas skurwysyn, który oznajmił z obojętnością:

– Już nic z niej nie będzie. Róbcie z nią, co sobie chcecie.

W kwestii warunków, w jakich się znajdowała, odpowiedział, że to nie jego problem i powinniśmy się cieszyć, że miała wykonane prześwietlenie czaszki, które- według niego- nic nie wykazało.

Mój brat, najspokojniejszy człowiek w tej części kuli ziemskiej, zareagował z zimną krwią i z właściwym sobie stoicyzmem, więc ostatecznie pod groźbą policji musieliśmy odwrócić się na pięcie i przeprowadzić ewakuację.

Krótki przerywnik:

Poszedłem do kliniki z 2- godzinnym wyprzedzeniem. Pomyślałem- oszukam przeznaczenie i wejdę do pokoju zwierzeń jako pierwszy. Tymczasem w recepcji:

– Oto pański numerek.

8

Sprinter

Moja najdłuższa wizyta lekarska trwała mniej, niż minutę. Lekarz, nie zajrzawszy do medycznej dokumentacji, stwierdził, że jestem zdrowy i zawracam mu dupę.

Minimalista intelektualny

Na wszystkie rodzaje dolegliwości zna wyłącznie kilka pozycji… seksualnych i farmaceutycznych. Nie próbuje pogłębić swojej wiedzy. Swoje powołanie traktuje w ramach roboty, którą po prostu trzeba przeczekać. Słaby z niego medyk i jeszcze gorszy kochanek.

Prosty chłop

Sytuacja z życia wzięta, którą usłyszałem z pierwszej ręki… albo pierwszego języka.

– Mam bóle w klatce piersiowej. Boję się, że to może serce.

– Proszę brać regularnie magnez i potas. Do widzenia.

Wyobraź sobie, że nieokreślony czas później lekarz dowiaduje się o śmierci pacjenta. Na spotkaniu towarzyskim wymienia się doświadczeniami z półświatkiem medycznym.

– Umarł, bo zignorował moje zalecenia. Nie zażywał regularnie magnezu i potasu.

I wszyscy kiwają głowami na znak potwierdzenia.

Sokrates

„Wiem, że nic nie wiem”. Usiądź wygodnie i zastanów się. Ile razy dochodziły do Twoich uszu informacje o problemie zdrowotnym, którego żaden lekarz nie potrafił zidentyfikować?

– Moja dziewczyna trafiła do szpitala z przeszywającym bólem brzucha.

– Co jej dolega?

– Nie wiedzą.

House

Psycholog od siedmiu boleści

Jak wiemy, wszelkie schorzenia powstają w pierwszej kolejności i przede wszystkim w głowie. Znam lekarza, który w kościele spędza więcej czasu, niż na dyżurach w szpitalu, a każda wizyta u niego wygląda mniej więcej, jak seans spirytystyczny. Ok., przesadzam, lepszym określeniem jest w tym przypadku sesja terapeutyczna. Leżysz na kozetce, osłuchuje Cię, a w międzyczasie zasypuje motywacyjną gadką, w której niekiedy sam się gubi. Na koniec każe się ubrać, wypisuje każdemu PETENTOWI identyczne medykamenty, inkasuje Władysława Jagiełłę i idzie się modlić.

Z diabłem w dwa ognie…

Z pamiętniczka wątroby: „Już wolę przyjmować na klatę 80% samogon, niż aspirynę”

Oto prawda w pigułce: Organizacja akademickich medyków i farmaceutów to mafia gorsza, niż japońska Yakuza, a lekarz, którego honoruje dyplom na ścianie potrafi zabić więcej osób, niż Steven Seagal w filmie akcji.

Jack

Obecnie ludzie chorzy są w gorszej sytuacji, niż pasażerowie Titanica, którzy nie zdołali załapać się na szalupy ratunkowe lub wrogowie Michaela Corleone.


Nieźle rozeźleni Amerykanie przytaczają fakty:

– Liczba lekarzy w USA: 700 000

– Liczba wypadków śmiertelnych spowodowanych przez lekarzy (tylko zgłoszonych): 120 000

– Odsetek: 17%

– Liczba osób uprawnionych do legalnego posiadania broni: 80 000 000

– Liczba wypadków śmiertelnych na skutek użycia broni: 1500

– Odsetek: 0,002%

Fakty nie kłamią. Lekarza są 9000 razy bardziej niebezpieczni, niż kilka gramów ołowiu w lufie pistoletu.

Źródło: J. Zięba: „Ukryte Terapie.”


Dlatego życzę nam wszystkim, powtarzając za ekipą z serialu: Daleko od noszy. NIE CHORUJ, OMIJAJ SZPITALE. Zdrowia!

6 przemyśleń nt. „O 11 rodzajach lekarzy, których możesz spotkać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *