Hejterów dopust Boży. Czemu ich lubię?

screenshot_2017-05-03-10-36-02

W poprzednim odcinku:

Przypadek? Nie sądze. Szereg przypadków grubymi nićmi szytych.

Hejterzy istnieją od zawsze.

Daleko nie musisz wybiegać w poszukiwaniach. Wystarczy, że wspomnisz postać Jezusa i żydowskie okrzyki pod jego adresem:

Na krzyż z Nim!

Ewentualnie działalność świętej inkwizycji oraz jej zamiłowanie do podpaleń snopków siana. Przecież organizacja skupiała w sobie nieskazitelnych ludzi, którzy mogli poszczycić się nienaganną reputacją. Odmiennego zdania prawdopodobnie były kobiety, które spłonęły na stosie.

Przy akompaniamencie słów świątobliwego zakonnika: Płoń, diabelska suko!

Teoria heliocentryczna? Co za bzdury. Kopernik, gałganie, marzysz o blokadzie profilu facebook’ owego?

Idę o zakład, że Kolumbowi także towarzyszyły kpiny. Niech mózgu poszuka!

Gdyby go nikt nie krytykował- mógłby pomyśleć, że zamiary, których się podjął, wcale nie są wyjątkowe.

Pierdolę. Zostaję w domu.

Muszę się przyznać, że uwielbiam mieć z nimi do czynienia.(Czyt. z Hejterami.) Zawsze wtedy wiem, że zmierzam we właściwym kierunku.

Poza tym lubię się zdrowo dowartościować. A w konfrontacji z nimi przychodzi to łatwo. Według badań naukowych, popartych przez dilerów narkotyków, ludzie siejący ferment próbują w ten sposób przedłużyć sobie przyrodzenie. W myśl zasady: Spluwa jest przedłużeniem męskości gangstera. I analogicznie- dłoń dodaje kilka centymetrów i masę radości krytykowi.

Apel.

W związku z powyższym nie wypisuj pod moim adresem złośliwości, ponieważ Twojej Szanownej Maleńkości nic już nie zmieni. Po co masz dawać mi do zrozumienia, że posiadam większego od Ciebie?

Ha!

Zapytasz- co z płcią piękną? Tu sprawy wyglądają zupełnie inaczej. Odkąd publikuję, zauważyłem, że kobiety w większym stopniu cechuje otwartość i skłonność do poszerzania horyzontów. Są bardziej elastyczne i wyrozumiałe.

Dlatego żadnej z dziewcząt nie kwalifikuję do zaszczytnego grona Hejterskiej Hall of Fame. Wyjątki, oczywiście, się zdarzają, ale nie będę poświęcał im większej uwagi.

W związku z powyższym- udzielam w stronę płci pięknej rady matrymonialnej. Jeśli zaczynasz spotykać się z jakimś kolesiem, wybadaj jakie zostawia za sobą komentarze. Dowiesz się między innymi tego, czy zaspokoi Twoje wygórowane fantazje łóżkowe. Ha!

Jedno mnie tylko zasmuca.

Wystarczy przejrzeć listę bardziej odważnych piromanów nienawiści. Na zdjęciu widnieje w szczerym uśmiechu mężczyzna- z żoną i dziećmi. Cudowna rodzinka.pl w komplecie. Tymczasem pod postem- powiedzmy Jasia Fasoli lub Kominka– pisze: Obyś zdechł, parszywy cwelu!

Coś tu nie pasuje. Ewidentnie. To tak, jakby do Mercedesa wsadzić silnik z poloneza. Ew., żeby kobiety lepiej zrozumiały wagę kwestii: Gdyby pomalować paznokcie i -nie czekając aż wyschną -zacząć obierać ziemniaki. Brakuje w tym logicznej konsekwencji.

Mówią, że w Internecie nic nie zginie. Później- gdy synek dorośnie- odszuka ojcowskie epitety i zapyta: tatusiu, pojebało Cię?

To właśnie Internet należy obarczyć zbrodnią wydelikacenia mężczyzn. Przestają oni stawiać czoła życiu, kryjąc się za monitorem i własną ręką.

Ha!

Zaparzę sobie herbatkę, a później zbluzgam Oscara Trampa. Pokażę, że kipi we mnie testosteron.

Mam od pewnego czasu zwyczaj. Robię wycinki wszystkich przytyków. Później stworzę z nich galerię sław.

Posiadam w swojej kolekcji szczególny kwiatek.

Oto on:

screenshot_2017-05-03-11-13-22

Jak widzisz na załączonym obrazku- mój szanowny oprawca zaatakował mnie, po czym bez skrupułów zablokował możliwość odpowiedzi. Szkoda.

To tak, jakby rzucił we mnie mięsem, wsiadł na rower i zaczął spierdalać. Ha!

Szkoda. Bo miałem w zanadrzu przerażającą ripostę.

Poczułem się wtedy wyróżniony. Serio. Ktoś przez przypadek dał mi do zrozumienia, że odczuwa lęk przed bezpośrednią konfrontacją ze mną.

W sumie żadne odkrycie. Większość internetowych bohaterów przypomina kitowców z Power Rangers. Są jednowymiarowi i padają po pierwszym uderzeniu.

Czołem. O. Beton.

Niedożywiony intelektualnie- Oscar Tramp.

6 przemyśleń nt. „Hejterów dopust Boży. Czemu ich lubię?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *